Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Zaiste, piękna!

2012-07-02 09:00:07, komentarzy: 7

Wczoraj zwiedzaliśmy cmentarz żołnierzy włoskich na Grabiszynie. Byłam tu pierwszy raz, mimo że wiele razy zadarzało mi się mijać to miejsce.

 

Pośrodku stoi postument, opatrzony napisem. Staromodna czcionka świadczy o tym, że postawiono go jednak jeszcze w czasach niemieckich. Obejrzałam dokładnie pomnik i pękałam z dumy, gdy stwierdziłam, że  już potrafię przetłumaczyć inskrypcję. Mam nadzieję, że dobrze pamiętam: "L'Italia ai suoi figli caduti nella guerra mondiale" ("Włochy swoim synom poległym w wojnie światowej"). Iza i Adam chodzili po polu i fotografowali płyty w zachodzącym słońcu, cienie tui na trawie oraz... Zuzię wdrapującą się na postument.

 

Tym razem Iza nie miała ze sobą słynnego Olimpusa, o który boje toczą z Adamem na wycieczkach, tylko telefon z wbudowanym aparatem. Uch! Oporna maszyna. Wreszcie zrobiła fotografię i pochwaliła się mnie. Spojrzałam. Na ekranie widać było pole nagrobków w wieczornym świetle. - Patrz, jaka piękna perspektywa... - powiedziała spotanicznie. Ależ tak. I nie tylko dla młodych żołnierzy!

Kategorie wpisu: wycieczki śmieszne, Wrocław
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Iza Fotołazik 11:28, 2 lipca 2012

    Niby nic się nie zmieniło, ale.. Dziwne uczucie, twój nowy blog :)
    A komentatorzy i cały ten świat który stworzyli, on też się tu przeniesie..?

    Tak samo nie mogę uwierzyć, że nigdy nie byłaś na tym cmentarzu (!)
    No ale właśnie o tym rozmawiałyśmy wczoraj. Jeszcze do niedawna dla mnie samej nie było to oczywiste, że jak się gdzieś mieszka to naturalną koleją rzeczy zna się w okolicy każdą ścieżkę i każdy kamień. Bo są pewne miejsca magiczne, gdzie się nie chodzi ot,tak. Pomimo że byłam typowym dachołazem, który wlezie w każdą dziurę, wielu z nich nie odkryłam. Bo nie było tego kogoś, kto by mnie tam zaprowadził i powiedział: zobacz, jaki niezwykły nastrój tu panuje! To może być np. stary trzepak w podwórku, koło którego rosną śliwki mirabelki. Albo chłodna brama ze skrzypiącymi schodami i pięknym widokiem na podwórze, które z tej perspektywy wygląda zupełnie inaczej niż w drodze po codzienne sprawunki.

    A wracając do włoskiego cmentarza, cała ta okolica jest niesamowita. Przekonuję się o tym za każdym razem, gdy krążę po tym starym parku. Jest w nim jakiś dziwny spokój i tajemniczość. Dzieje tego miejsca sprawiają, że czuje się bieg historii, która zatacza koło. Teraz jest tam cicho i spokojnie, dzieci bawią się beztrosko na łonie natury a dobre duchy z przeszłości czuwają nad nimi ciesząc się, gdy słyszą ich śmiech. Ci włoscy żołnierze, ile pokoleń już minęło od czasów, gdy oddali życie za pokój na świecie? Ile lat miałyby teraz ich wnuki i prawnuki? Giuseppe, Giovanni, spoczywajcie w pokoju i nie gniewajcie się, że mała Zuzia bawi się zniczami pod waszym pomnikiem. Dzięki Bogu, nie rozumie jeszcze i oby nigdy nie zrozumiała czym jest wojenna zawierucha. Niech się wspina po pomniku i śmieje beztrosko. O to wam przecież chodziło :)

    Odpowiedz
  • Stary 10:38, 3 lipca 2012

    Cmentarze mają swoisty urok. Szczególnie wojenne. Zauważyłem to po raz pierwszy jako student jeszcze przejeżdżając wzdłuż wydawałoby się położonego opodal drogi zagajnika. Na Rzeszowszczyźnie. Jego regularny kształt zdumiewał. Okazało się, że to drzewa zasadzone wokół zaniedbanych mogił żołnierzy poległych w pierwszej wojnie światowej. Porosłe bujną trawą mogiły, alejki i drzewa. Gdzieniegdzie się zachowały krzyże.

    Spokój kontrastował silnie z wyobrażeniem dramatyzmu, jaki musiał towarzyszyć ich śmierci. Do tego romantyzm tamtych zdarzeń kończących bajkowy świat monarchów i prowadzających nas we współczesność.

    Przejechaliśmy w zadumie, miejscowy kierowca zdawkowo poinformował o cmentarzu i przyspieszył. Odjechaliśmy.

    Patos tego miejsca jednak nas nie opuszczał. Do dziś w pamięci pozostał.

    Odpowiedz
  • Sosenka 10:44, 3 lipca 2012

    Stary, jak miło Cię tu gościć!
    We wschodniej Polsce także widziałam cmentarze z czasów I Wojny. Różne nazwiska, polskie, serbskie, austriackie. Coś, o czym informowały książki, okazało się rzeczywistością.

    Odpowiedz
  • Iza Fotołazik 15:25, 3 lipca 2012

    Na Dolnym Śląsku nie ma co prawda cmentarzy z tego okresu, ale w każdej niemal miejscowości jest pamiątkowy obelisk z nazwiskami poległych pochodzących z danych okolic. Czasami pamiątkowej płycie towarzyszy jeszcze pomnik. Szczególnie jeden utkwił mi w pamięci: w Starym Henrykowie jest płaskorzeźba przedstawiajaca śpiącego żołnierza w pełnym rynsztunku, jakby jednocześnie czuwał na straży, choć wiadomo że nigdy się już nie obudzi. To robi wrażenie, jak sobie człowiek uzmysłowi że z każdej wsi nie wróciło do domu przynajmniej dziesięciu..

    Odpowiedz
  • Sosenka 10:43, 3 lipca 2012

    Izo. Bo tak właśnie było ze mną. Gdyby nie Wy, tobym nie wiedziała, na jakim świecie żyję.

    Odpowiedz
  • karkas 19:48, 3 lipca 2012

    offtopic: a kanał RSS gdzie? u Pani Łyżeczki szybko się pojawił.....
    komentatorzy pewnie się przeniosą, a nieśmiało może dołącza tacy (jak ja), który nie chciało się mieć konta na Saloonie.

    Odpowiedz
  • Sosenka 19:56, 3 lipca 2012

    Karkas,

    pod wpływem Twojej uwagi znalazłam go i dodałam. Powinien być widoczny.

    Odpowiedz
Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW