Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Prędkość dopuszczalna kolejki turystycznej

2016-09-28 11:14:38, komentarzy: 2

Rower, rower, rower. W tropikach, mgle, deszczu ze śniegiem. Na równej drodze, między TIR-ami, po pagórach i torach kolejowych. 21 września 2016 roku epoka się kończy - przypięłam rower do słupka przed pałacem WORD-u i poszłam na egzamin państwowy teoretyczny dla kategorii B. Przy wejściu do sali może 6 osób. Stoją nieruchomo lub siedzą (krzeseł brak). Zwieszone głowy, wzrok wbity w ścianę, miny smutne, zrezygnowane. Nikt nic nie mówi. Skazańcy - pełna kapitulacja. Już weselsze są pogrzeby, bo po pogrzebie jest chociaż konstruktywny wniosek: "Ale my mimo wszystko żyjemy dalej!"

 

System, w którym szkoli się i egzaminuje kierowców, to jest temat rzeka (co najlepiej opisał jeden instruktor tu: www.poprawojazdy.pl). Poszłam i ja na państwowy egzamin teoretyczny. Weszłam do pałacu z wielkim napisem WORD i oniemiałam. Spodziewałam się szumu rozmów i plotek. Kandydaci tymczasem jak skazańcy, pod ścianą, oczy w podłogę, w ściany, w telefon... Żadnych rozmów, plotek, nic. Twarze skazańców. Weszłam do sali. Egzaminator życzył nam powodzenia, no jasne, że mu zależy, skoro samofinansujące się WORD-y zarabiają miesięcznie bajońskie sumy akurat na samych poprawkach. Zapytał, czy my mamy jakieś pytania co do organizacji. Zapytałam grzecznie, czy zmiana adresu wpłynie ma mój dokument prawa jazdy. W odpowiedzi starszy już człowiek, nazwiska i funkcji nie podam, nagle wybuchł agresją: "Nic mnie to nie obchodzi, gdzie pani mieszka! Niech pani napisze do Starostwa!"  Oniemiałam i poczułam łzy napływające do oczu. Ktoś się nerwowo zaśmiał, potem znowu zapadła ta cmentarna cisza. Wyszłam z tego egzaminu chyba piąta na 20 osób, coś bąknął, nie popatrzył na mnie*. Zdawalność teorii to obecnie 50%. Egzaminy są teraz 4 (z czego 2 wewnętrzne, obowiązkowe), a ja 3 zdałam, został mi jeszcze praktyczny państwowy, zdawalność we Wrocławiu - 28%. Instruktor - stary wyjadacz i twardy chłop, kazał się odciąć od ludzkiego gadania i robić swoje. Biedny człowiek, że ja go przez pół roku nie zabiłam mówieniem - wszystko wytrzymał i jeszcze mnie nauczył jeździć, a byłam przekonana, że kierowanie nie jest dla mnie. Następuje koniec epoki roweru - między tirami, po torach, pagórkach, w śniegu i deszczu. Aż dziwnie się czuję z tą świadomością.

 

Wesoła szkoła

 

Egzamin zdałam, i nie mogło być inaczej po takim maratonie naukowym, jaki sobie ułożyłam. Miałam tylko do siebie pretensje o dwie pomyłki (nie nauczyłam się dokładnie, czytaj: nie wyryłam przepisu na pamięć). Co dalej? Przede mną egzamin praktyczny, stoję w kolejce, a pierwsza nie jestem.


Wracając do teorii, da się to zdać. Tylko że odradzam testy Credo, bo one według mnie nie zaliczają się do egzaminacyjnych (zdawałam na nich tylko egzamin wewnętrzny), zasię Image - usilnie reklamowane przez WORD i w budynku WORD-u - to dla mnie oszustwo. Można updatować pytania z płyty, a po 3 miesiącach jest się i tak zmuszonym kupić nową licencję, i tak w kółko (o książce jeszcze napiszę osobno - z jednej strony bardzo praktyczna, z drugiej modelowy przykład niechlujstwa wydawniczego - instruktor ją poleca, no to używam, ale i tam nie wszystko mi gra), przy czym wprawne oko dostrzeże, że nie wszystkie pytania Image pochodzą z puli egzaminacyjnej... a płacić za nie trzeba w pakiecie z resztą. Kto więc zamierza uczyć się z Image, uwaga: nie aktywować licencji wcześniej niż 3 miesiące przed planowanym egzaminem państwowym. Pytania do egzaminu państwowego na prawo jazdy, wszystkich kategorii, należy ściągnąć lege artis, po kosztach utrzymania serwera STĄD Dobra powtórka przepisów dotyczących kolei, test z odpowiedziami - TUTAJ. Przed samym egzaminem polecam przelecieć wzrokiem Kodeks drogowy, wychwytując wzrokiem wszelkie dane liczbowe: odległości, wysokości, wiek, masę i inne takie, a nawet sporządzić ściągę, którą oczywiście przed wejściem do sali wywala się do kosza. Przedtem nie byłam w stanie nauczyć się parametrów nietrzeźwości i stanu po spożyciu, nie i już, oblałam na tym 2-krotnie egzamin wewnętrzny. Mam prostą  zasadę: "piłeś, nie jedź", ale autorzy testów sądzą, że to nie wystarcza. W końcu nauczyłam się tylko dolnych granic, i zdałam.

 

Prędkość kolejki turystycznej

Ja we wrześniu durnych pytań nie miałam, może z wyjątku problemu 18,75 m, czyli długości zespołu pojazdów, ale pośród tych zakwalifikowanych przez Wysoką Komisję durnych pytań trochę jest (proszę sprawdzić samemu). Najweselsze pytanie w całej puli dotyczyło dopuszczalnej prędkości kolejki turystycznej, "Czy opłata za przejazd pojazdu nienormatywnego pobierana przez GDDKiA jest przekazywana na cel budowy nowych dróg?", pytania co do technik jazdy czterokołowcem, czyli quadem, na spadku i wzniesieniu (kategoria B uprawnia do jazdy quadem, ale u nas w OSK nie ma quadów, toteż ratowałam się doświadczeniem w "kierowaniu rowerem", pomaga). Wśród odpowiedzi, bo ponoć nie ma głupich pytań, a są tylko głupie odpowiedzi, znalazłam: "Objawy złamania żeber: ofiara kuleje na jedną nogę". Piękna ich kolekcja TUTAJ.  Zdębiałam na widok pytania o policjanta. Policjant stojący bokiem do kierowcy, a do tego pytanie, czy wolno wjechać na skrzyżowanie. Klikam: TAK. Nie, właśnie, że NIE. Dlaczego?! Instruktor myślał, myślał: "On właśnie podnosi rękę do zmiany sygnału" - powiedział słabym głosem. Brawo, na zdjęciu, bo to nawet nie film! widać, że jedna dłoń policjanta znajduje się jakieś 5 cm wyżej od drugiej. Innych pytań nie da się w ogóle zrozumieć, bo są napisane z karygodnymi błędami gramatycznymi, logicznymi, interpunkcyjnymi, i tu już trzeba wyryć na pamięć, co kliknąć.

 

Oto pytanie egzaminacyjne "o średnim znaczeniu dla bezpieczeństwa ruchu drogowego", ale za to "specjalistyczne" (za 2 punkty). Wykonałam zrzut akurat z zestawu GI, bo mam pod ręką, ale na egzaminie ono występuje:

 

 

Obsesją autorów pytań jest system ABS, i tu już mi ręce opadają. Po którymś kolejnym pytaniu już sama nie wiedziałam, jak odpowiedzieć na kolejne o ten sam ABS, lecz inaczej sformułowane, z naciskiem na co innego. "Po co", "Czemu służy", "Czemu najbardziej służy". Ha, ha, ha! Zapomniałam o odkryciu, z którego jestem niepomiernie dumna: co jest najbardziej niebezpieczne przy skręcaniu czterokołowcem?  W reakcji na zachętę do studiów na kierunku specjalista - mechanik, należy zakreślić odpowiedź jak najmędrzej i jak najbardziej tajemniczo brzmiącą. W tym wypadku brzmi ona: "Nagłe otwarcie lub zamknięcie przepustnicy". Bingo!!!

 

Poza wszelką konkurencją

 

Największym hitem spośród materiałów edukacyjnych określiłabym pytanie, bodajże produkcji Credo, co do którego wydaje mi się, że nie zostało zakwalifikowane do puli egzaminacyjnej, ale w internecie występuje: "Który opad atmosferyczny zmniejsza ryzyko wystąpienia  poślizgu?" Opad "zmniejszający ryzyko poślizgu". Prawidłowa odpowiedź: mżawka. W porównaniu z lodem faktycznie "zmniejsza ryzyko". Ja osobiście nie będę robić ćwiczeń porównawczych w warunkach mżawki, bo zamierzam zdać praktyczny.

 

Czy na egzaminie występuje słynne pytanie o długość drążka do zmiany biegów? Mignęło mi w jakimś teście 2 lata temu, ale to był test próbny, a latem 2015 bodajże Ministerstwo samo odsiało kilkaset pytań. Niestety, jeszcze w czerwcu 2016 kolega miał pytanie o wymiary tablicy rejestracyjnej, to nie plotka, wiem od instruktora (jak radzą doświadczeni, ratować należy się ponoć kwestią, że tablica podłużna, a nie kwadratowa, i według tego typować odpowiedź). Generalnie, w pytaniach i odpowiedziach są błędy, za które nikt nie bierze odpowiedzialności, tak jak za redakcję tekstów. Polszczyzna autorów - "ekspertów" przypomina czasem wypracowanie ucznia podstawówki. Egzaminator nam zastrzegł: on nie ma wpływu na to. Instruktorzy oczywiście nie mają, producenci płyt z testami nie mają, WORD-y podobno nie mają, a z Ministerstwem na pewno jeszcze nikt nie wygrał. Dyskutowaliśmy o tym kiedyś. - To jest... To jest... - warknął instruktor - Ja pani nie będę mówił, co to jest!

 

"Skończyło się uczenie testów na pamięć"

 

Kiedy zdałam wewnętrzną praktykę i szczęśliwie wysiadłam z auta, instruktor znaczącym tonem ostrzegł: "Ja pani dobrze radzę... Niech pani nie odkłada egzaminu z teorii..." Stary wyjadacz, musi mieć dobrą orientację w niecnych, niewątpliwie, planach tego... tego... "ja pani nie będę mówił, co to jest". Kiedy weszły nowe zasady egzaminowania, wspomniany na początku pedagog z WORD-u oznajmił: "skończyło się uczenie testów na pamięć". O nie, proszę pana, ono się nie skończyło. Przy takim poziomie (i atmosferze), to ono się właśnie zaczęło. Skoro jednak baza została odtajniona, Wy będziecie walczyć, żeby zachować kontrolę nad "nie będę mówił, co to jest".


Intryguje mnie tamto ostrzeżenie. Są też i dobre wiadomości. Jak potwierdził instruktor, do końca roku z programu ma zniknąć plac manewrowy: "To może stać się w ciągu jednej nocy". Czekam na nocną zmianę.


CDN

 

* Przypuszczam, że przeczytał nazwę OSK i zrozumiał, że nawrzeszczał na kursantkę dobrego kolegi.

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Daniel 12:51, 4 października 2016

    Gdy ja zdawałałem teoria to była betka. Najgorszy był plac manewrowy. Podejrzewam, że dziś mając prawie dwudziestoletni staż kierowcy za sobą i sporadyczne mandaty, miałbym problem ze zdaniem teorii.

    Odpowiedz
  • Sosenka 20:38, 4 października 2016

    Miałbyś :) Dyrektor któregoś WORD oblał, ale się tłumaczył, że on z przyczepą nie jeździ, więc tratatata. Hołowczyc także oblał. Przykro mówić, ale do zdania tych testów niezbędne jest przede wszystkim wyrycie na pamięć, co autor miał na myśli...

    Odpowiedz
Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW