Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Trudniej, niż myślałam, i łatwiej, niż sądziłam

2016-10-28 11:12:46, komentarzy: 0

7 miesięcy i 86 godzin jazdy. 4 podejścia do egzaminu teoretycznego wewnętrznego i 1 do teoretycznego państwowowego. 2 podejścia do egzaminu praktycznego wewnętrznego i 3 do praktycznego państwowego, w czym 1 "krawężnik" i 2 wymuszenia. Koszt całości, z różnymi materiałami, biurokracją, dojazadami, lekarzem: 4 280, 5 zł. W styczniu wstępnie przeznaczyłam na to maksymalnie 4 500 zł. Ale przedtem rok zastanawiania się i łamania sobie głowy: iść czy nie iść?


Iść!!!


Cudze argumenty za


  1. "Boisz się? Rób prawo jazdy. Popatrz, Marta oblewa i zdaje, oblewa i zdaje" (16 podejść, ale zdała!)
  2. "Że kogoś zabijesz na drodze? Moja mama zrobiła prawo jazdy, mając już 40 lat, i jeszcze nikogo nie zabiła"
  3. "Dla wybranych?? Takie tumany jeżdżą, a t y nie możesz?!"
  4. "Ludzie wymyślają, jak źle się zdaje? Też coś. Nie umiałam, to i nie zdałam!"
  5. "Czy trudno jest zdać? Proszę pani, jak ktoś się nie nauczy, to nie zda"
  6.  "Wiem, że się boisz. Ale słuchaj, trzeba jeździć..."
  7. "Ty nie muisz jeździć autem. Możesz dalej jeździć rowerem. Ty masz mieć prawo jazdy na wypadek, gdyby trzeba było wsiąść do auta i pojechać".


Własne argumenty za


Jak pisał Krasicki, doświadczenie jest świetną rzeczą, ale przychodzi wtedy, kiedy już nie jest potrzebne. Pod koniec kursu miałam takie wnioski:


  1. Nie ma osoby, z której dobry instruktor nie zrobi kierowcy, chyba że ktoś jest niezrównoważony
  2. Dobra szkoła to nie ta, która jest dobra dla setek osób, tylko ta, która jest dobra właśnie dla mnie
  3. Kobiety boją się zaczynać kurs, bo uważają, że to nie dla nich... Kiedyś było inaczej, teraz szkoły bardziej dbają o kursantów i jest zupełnie inne podejście do człowieka. Wydaje mi się, że nie ma takich wrzasków i terroru
  4. Pozwolić sobie na błędy i prosić o pomoc
  5. Manewry wykonywać przy absolutnej pewności, że można. Nawet, jak poganiają
  6. Nie robić gwałtownych ruchów za kierownicą pod wpływem strachu (właśnie na tym dwa razy oblałam)
  7. Zaakceptować siebie: różne umiejętności przychodzą w tym, a nie innym czasie, i na siłę się tego nie zmieni. Ja równoległe parkowanie zrozumiałam nagle pół godziny przed 2. egzaminem i instruktor nie mógł mi uwierzyć. Jakaś inna umiejętność może przyjść dopiero w trakcie egzaminu. Wczoraj się gubiłam, dzisiaj już to potrafię. Niepojęte, ale tak jest!
  8. "Na egzamin należy iść, gdy się osiągnie swoje maksimum" - napisał jeden z instruktorów - i to jest prawda. Ja zdałam w momencie, gdy kurs wychodził mi gardłem i uszami ("ileż jeszcze będę w tym przedszkolu?"). Dobrym znakiem gotowości jest to, że na drodze przestaje się kierować schematami, ale samemu ocenia sytuację
  9. O egzaminatorach krążą straszne opowieści. Ja po swoich 3 egzaminach powiem tak: bardziej trzeba się bać regulaminu niż egzaminatora. Oni są nim skrępowani, jest też kamera w aucie, zamontowana ponoć ze względu na łapówkarstwo
  10. Nigdzie się nie spieszyć, nigdzie nie musisz "zdążyć" - genialna maksyma p. Piotra Sochy
  11. Łatwo jest oblać, ale równie łatwo jest zdać!
  12. Czy rozmawiać w trakcie egzaminu? Jeśli ktoś lubi, pewnie. Jeśli ktoś dobrze jeździ, a razi go martwa cisza w aucie, to zda i tak. A jeśli nawet nie zda, to chociaż w normalnej atmosferze, a nie jak na egzekucji
  13. Zwracać się do egzaminatora czy instruktora, kiedy coś jest nie tak. Nie zakładać od razu: "bo on mnie obleje!", bo różnie to bywa
  14. Hamulec ręczny należy zapamiętać jako AWARYJNY, wtedy przy byle awarii łatwo się o nim pamięta i można się obronić
  15. Mieć w zwyczaju kończyć to, co się zaczęło

 

 

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW