Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Trąba na buspasie

2017-01-09 12:39:53, komentarzy: 0

Wyjazd z gatunku "boję się, ale nie mam dla siebie litości". Wyjazd ten na pewno mnie ubogacił, he, he, gdyż szlak znaczył się grubymi błędami, za które bym oblała. Gdy na parkingu zablokowałam ręczny, damę w opresji wybawił miły dżentelmen. Natomiast dżentelmeni na drodze musieli już tylko wzdychać, a jeden wnerwiony zatrąbił.

 

Po zaparkowaniu odkryłam, że jechałam bez świateł mijania, ale oczywiście z włączonymi przednimi przeciwmgłowymi, no bo (tradycja z kursu) musiałam zahaczyć dłonią o przycisk. Dalej, skręciłam przy wyspie od niewłaściwej strony. Jadąc prostą drogą, nie patrzyłam na znaki i wpakowałam się na pas dla autobusów. Pas był - niestety - przeznaczony również dla aut, które skręcały w prawo. Pan w osobowym mnie więc obtrąbił, autobus ominął pana i mnie, a ja nic. Pełna gala cyrkowa. Ruszyłam, gdy już miałam absolutną pewność, że mogę.

 

Hamulec ręczny odblokował przystojny dżentelmen. No, niestety. Nowy kierowca nie może się przyzwyczajać do żadnego komfortu. Ani do strzałek niekolizyjnych, ani do pierwszeństwa, ani do machinalnego wykonywania czynności. Nie zatrzymałam się na strzałce warunkowej w prawo (dopiero przy krawędzi jezdni), a przy skręcie w lewo na zielonym miałam wątpliwości. Przepuściłam oczywiście wszystkich z lewa i prawa, i wtedy do mnie dotarło, co mówią przepisy. Jeszcze - jedno zgaśnięcie silnika przy ruszaniu, a gdzie indziej opony wściekle zapiszczały.

 

W sumie jednak, 5 kg bagażu dojechało na tylnym siedzeniu, a nie na moich rękach - w autobusie miejskim. To wszystko. Piesi żyją. Usiadłam przy swoim biurku, rozpakowałam kieszeń. Pośród różnych skarbów lub śmieci - breloczek, który latami pętał się po jednej szufladzie. Wywalić? Podniosłam go do oczu. Na awersie dwie srebrzyste postacie. Z nieba mi spadłeś. O, święty Krzysztofie!

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW