Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Promocja świąteczna

2016-12-22 11:38:30, komentarzy: 0

Kończy się 2016. Wygląda na to, że kończy się też pierwszy, najtrudniejszy okres mojego jeżdżenia. Mam na myśli pierwsze dni i tygodnie bez pieczy instruktora, w wielkiej asekuracji i strachu. Okres prób i błędów trwa nadal, wiadomo. Uspokoiłam się jednak - po tym jak przestał gasnąć mi silnik na drodze. Zaczynam jeździć płynnie i skupiam się na tym, co dzieje się wokół.

 

Zgodnie z zasadą, najpierw przywitałam się z wiadomym słupkiem od bramy. Potem już było tylko lepiej. Wczorajsza długa jazda w pojedynkę przekonała mnie, że Instruktor ma rację. To proste. Potrafię. Tak jak niedawna kursantka, ale jeździć potrafię.

 

- Uważaj, to przecież Diesel. Bierz 94. Zatankowałam po raz pierwszy. 20 litrów wpłynęło do baku, prawie 100 zł spłynęło z mojego konta. O! Było też dzisiaj parkowanie między samochodami. Pierwsze po egzaminie i bardzo ostrożne. Dotąd celowałam w miejsca na pustej płycie albo między krawężnikiem i jedynym autem. W końcu jednak trzeba zacząć ćwiczyć gorszy wariant. - Pamięta pani? Szerokim łukiem - odezwał się w myślach Instruktor. Łuk najszerszy, jaki mogłam w tym miejscu zrobić. Wjechałam.

 

Jeszcze muszę siebie samą karcić za gazowanie na sprzęgle. Jeszcze nie ta ostrożność przy skręcie w drogę poprzeczną i nie całkiem wprawne oczy wokół głowy. Maksymalną prędkość dopuszczalną stosuję, jak tylko mogę, chyba że nie mam we wstecznym auta na ogonie. Wtedy bieg III i 40 na godzinę, mój ulubiony układ, jeszcze z nauki w szkole.


Mam małe auto, zgrabne, nienowe i w sam raz dla Włóczykija. Kosztowałoby teraz połowę marnej pensji, ale jest w dobrym stanie, wypróbowane i zwrotne. W szoferce mieści się towarzysz podróży, z tyłu mieści się pies, a w bagażniku zakupy. I cóż więcej trzeba komuś, kto normalnie przy 0 C męczył się, jadąc pod górę na rowerze?

 

Kończy się 2016. Dobry, pracowity, ogromnie owocny. Na wysokich obrotach, bez chwili na nudę. Wysłałam życzenia mojemu egzaminatorowi z WORDU. Dużo mnie po tym oblaniu nauczył. Hamulec awaryjny daje mi poczucie bezpieczeństwa, niemal tak samo jak kiedyś instruktor. Wiele też zrozumiałam, jeżdżąc samodzielnie. Czytam i widzę, że egzaminatorzy to jednak worki treningowe. Może on będzie miał teraz nieco cieplejsze Święta. 

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW