Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Pole ziemniaków w świetle księżyca

2012-10-01 21:31:06, komentarzy: 8

"Północ już, a nam się wcale nie chce spaaać..." - śpiewał radośnie autokar pełen emerytów. Drzemałam, budząc się przy konferencji na temat okultyzmu. W końcu Wrocław. Wrocław by night, a raczej nad ranem, zaprezentował pana z podbitą szczęką (trzymał się za mordę za pomocą chusteczki higienicznej). A też i jegomościa w kapeluszu, machającego stylową laską w stylu lat 30. Na moich oczach inny pan, chcąc zachęcić kolegę do opuszczenia przystanku, przyłożył mu centralnie w żołądek. A drogą sunęły zwinnie, jeden po drugim, lepsze samochody z nie całkiem trzeźwymi kierowcami za szybą. No ale o 3.30 poszłam w końcu spać. Już w domu.

 

Myślałam, że pośpię, ale już o 7 rano obudził mnie nadzór turystyczny. O 12.30 stawiłam się grzecznie ma stacji.

Jeszcze krótka i bolesna trasa z peronu na peron stacji Wrocław Mikołajów. Tam dokonałam wyczynów, przeskakując rozmaite progi i wdrapując się wysoko z rowerem pod pachą. 

 

Miała być krótka wycieczka z Pęgowa do Szewc, wzdłuż linii kolejowej na Poznań, mniej więcej.  Wycieczka miała być krótka, a trwała 9 godzin. Miało być 10 km, a było 30. Bo i po co się spieszyć? Na zaoranych polach panowała cisza. Pod łagodnie błękitnym niebem, wysoko warczał samolot - dwupłatowiec. Tylko kiedy się wrzasnęło w stronę lasu, odpowiadało echo. Zaczepiał je Adam, a ono odpowiadało głosem Izy, do złudzenia. Potem zasiedzieliśmy się na cmentarzyku. Przystanek pod cichym kościółkiem, na trawie złotej od zachodu słońca. Oparlam się tam plecami o drewniana dzwonnicę (ha, jak to grzeje w jesienny wieczór), jadłam suchą bułkę, popijając herbatą. Patrzyłam w spokojne turkusowe niebo. I strasznie nie chciało mi się wracać.

 

Kiedy wpadliśmy na stację w Szewcach,  na peronie stała, z miną wyrażającą bezradnośc, młoda rowerzystka, a obok niej  stał na torzze pociąg, który nikogo stamtąd nie zabrał, bo był nabity. Och, żeż by to... Być tak blisko Wrocławia, a w tak fatalnym położeniu, bo jednak w widłach rzek... Powrót przelotowką poznańską odpadł od razu. Trzeba się było kierować na wschód, do drogi trzebnickiej. Dlatego o zmierzchu przedzieraliśmy się przez pole kukurydzy, a już w blasku księżyca w pełni brnęliśmy przez zaorane pole po ziemniakach - kolejny chyba z kilometr. Jako żywo, "Pustynka", pamiętna trasa sprzed 6 lat. (Tak jak wtedy, od pchania roweru mam zakwasy w ramionach). Następnie, zrywszy kawałek pola, wpakowaliśmy się na wał rzeczny, gdzie oczywiście nie było mostu. Wtedy odwrót w pole, w krzaki, które w każdej chwili mogły okazać się dobrze nawodnionym rowem. i I potem już szosą trzebnicką do Wrocławia. Było już wściekle zimno. Tłuste komary atakowały tak jak w środku lata. NAwet motorniczy nie wyrzucił nas z tramwaju.

 

Miała być krótka wycieczka, w sam raz dla kichającej i kaszlącej Zuzi...

Kategorie wpisu: wycieczki śmieszne, Wrocław
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Iza Fotołazik 1:43, 2 października 2012

    Zuzia jest zaprawiona w partyzantce, a zresztą to przecież mamusia musi się mordować w tych krzaczorach kiedy ona w końcu przestanie "koncertować" i sobie kimnie w swoim rydwanie turlającym się po wertepach. Może dlatego przewidująco postanowiła zawczasu wzmocnić moje nerwy wsypując mi do kubka garść ziemi z cmentarza, coby mnie grobowy spokój ogarnął ;p Że nie wspomnę o tańczeniu na grobach i rzucaniu smoczkiem w Jezuska na krzyżu ;D
    Co ci ludzie w tramwaju musieli sobie pomyśleć na nasz widok w ten niedzielny wieczór, wolę się już nie zastanawiać..

    Odpowiedz
  • Sosenka 18:15, 2 października 2012

    No, no, właśne, zapomniałam, że my jak średniowieczny lud francuski wsuwamy ziemie z cmentarza, jako lekarstwo na cięzkie choroby :D

    Odpowiedz
  • SławekP 14:35, 2 października 2012

    "Nadzór turystyczny" bywa bezwzględny ;)

    Odpowiedz
  • Sosenka 18:15, 2 października 2012

    Taaak!

    Odpowiedz
  • Adam 10:02, 3 października 2012

    Szukają nas w tej kukurydzy z powietrza http://www.youtube.com/watch?v=RNzoLdTBzUY

    Odpowiedz
  • Sosenka 17:37, 3 października 2012

    Noooo :)))))) Moglibyśmy konsultowac mapę terenu dla nocnych pilotów oblatywaczy.

    Odpowiedz
  • Almanzor 1:05, 11 października 2012

    Dzieńdobry (?) Dobrywieczór(?) Dobranoc(?)

    Odpowiedz
  • Gość 14:54, 13 października 2012

    Almanzorze, zaraz kury będą piać na podwieczerz :)

    Odpowiedz
Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW