Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Piracenie mimo woli

2017-04-03 20:09:34, komentarzy: 0

Kolejka do skrętu w prawo była długa. Jakiś człowiek ominął ją z lewej strony, więc przygazowałam i ja, by szybko znaleźć się na skrzyżowaniu. Znowu nie popatrzyłam na znaki. Po drodze zorientowałam się, że beztrosko śmigam środkiem drogi po podwójnej - częściowo zatartej - ciągłej, a na końcu, że nie był to, jak sądziłam, pas do jazdy prosto, ale do skrętu w lewo. Na następnych światłach czekałam, aż pieszy całkiem zejdzie z pasów, a potem zgasł mi silnik i furgonetka, tradycyjnie, mnie lekko obtrąbiła.

 

Parkowanie równoległe robiłam pierwszy raz od czasu egzaminu, czyli po 5-miesięcznej przerwie. Cofając, ustawiłam się za daleko od auta poprzedzającego. I co z tego? Mogłam zacząć kombinować. Pokręciłam się, wymościłam miejsce dla auta, równo wzdłuż linii, i tak je zostawiłam. Wyjazd też wymagał kombinowania. Wciąż mi się zdawało, że zahaczę przodem, chociaż na kursie stawaliśmy bliżej i dawałam radę. A przecież teraz nikt nie liczy, do ilu "korekt" mam prawo.

 

Wyjazd odbył się w kierunku ulicy pokrytej dziurami i nędznymi łatami asfaltu. Nie jestem nauczona jeżdżenia po tak dziurawych drogach i pot mnie oblewał po każdym wstrząsie. Myślałam, kiedy też urwę to tajemnicze zawieszenie, urwaniem którego straszą starzy kierowcy.

 

Po poprzedniej mojej jeździe postanowiłam sobie nie dać się już szantażować trąbiącym podczas przepuszczania pieszych. Jestem nauczona czekać, aż pieszy postawi obie stopy na chodniku, i tak ma zostać. Najbardziej gorzki mój wniosek jest taki, że polski kierowca prędzej zatrąbi na kogoś, kto zachowuje przepisy, niż na takiego, który wszem i wobec postępuje tym przepisom wbrew.

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW