Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Pełzanie

2016-11-26 18:14:36, komentarzy: 0

Pierwsza jazda po zmierzchu - trudne doświadczenie. To, co za dnia jest dobrze widoczne, rozmywa się w ciemnościach, a tego, co i za dnia słabo widoczne, już nie wskaże mi Instruktor. Sytuację pogarszają parkujący przy pasach dla pieszych i na skrzyżowaniach, i jeszcze inni jadący na światłach drogowych w dobrze oświetlonym terenie zabudowanym. 

 

Z roweru jednak dużo widać, choć dla odmiany samemu nie jest się widocznym. W aucie sama jestem bardziej bezpieczna, ale za to pieszych i rowery widzę dużo gorzej. Jeszcze konieczność zawrócenia na drodze. (Na kursie zawracało się z wykorzystaniem podjazdów i zatok, a na drodze sporadycznie). Pora zacząć ćwiczyć sytuację.

 

W drugą stronę było mi łatwiej. Jechałam wolniej, już nie na IV biegu pięćdziesiątką, ale na III, zwyczajną czterdziestką. Co pasy, to noga z gazu, co auto przy krawężniku, noga z gazu. "Bo ktoś wyskoczy zza auta", "Bo tutaj ludzie przechodzą z psami". Ustawiczne patrzenie w lusterka, ocenianie odległości. Nikomu nie można ufać, a sobie narzucić mocniejsze ryzy. Wróciłam, mając myśl w głowie, że jazda po zmierzchu to pełzanie ciemnym labiryntem.

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW