Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Nowy rok, czyli ratujmy co się da

2018-01-16 20:28:07, komentarzy: 0

Na kursie zapominało się o przepisach, a w samodzielnej jeździe zapomina się o postanowieniu, by się trzymać tych przepisów. Ileż poświęcenia trzeba, żeby jednak wrócić do auta, jeszcze raz sięgnąć po pas bezpieczeństwa, włączyć silnik i cofnąć - tak! - cofnąć pudło, ażeby nie wystawało dziobem poza linię miejsca parkingowego. WSZYSCY parkują jak chcą, rzecz w tym, że jak zacznę powtarzać to "wszyscy", to już zeszłam na psy. Zejść na psy zaś nie chcę.


Mam szczęście, że skończyłam kurs, zanim Słoneczko Sudetów postanowiło wydać zakaz wjazdu samochodów do centrum, i zdążyłam pojeździć we Wrocławiu bez dopłat za to, że żyję. Słoneczko jeszcze nie podpisało dekretu, ale ten lizus wszelkich opcji politycznych (prócz NOP-u, którego nie znosi ze wzajemnością ;) tylko czeka na pretekst. No więc, jeżdżę, kiedy chcę, czyli niezbyt często. Łatwiej mi w związku z tym wyliczyć wszelkie grzechy kierowcy, stan na rok szkoleniowy 2016/2017, a więc: przejazd na czerwonym (się spieszyłam na stację), wjazd na skrzyżowanie, gdy nie było możliwości kontynuacji jazdy, zajechanie komuś drogi i dwa razy przejechanie ciągłej. Jeszcze odczuwam wstyd, więc jest co ratować. Dzisiaj mnie ta refleksja nawiedziła i dzisiaj na parkingu wsiadłam męczeńsko do auta, i cofnęłam je do pozycji wzorcowej.

 

Życzę sobie samej dalszych takich wysiłków, i silnej woli. Wygodnie się jeździ na skróty, ale przykre jest uczucie równania z badziewiem...

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW