Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Narodowe czytanie Jakuba Wędrowycza

2018-03-19 18:41:00, komentarzy: 0

Wtedy jeszcze trwała we Wrocławiu wiosna. Co prawda na stawie widziano kruche płytki lodu, ale w parku pętały się tłumy ludzi z dziećmi, nurzając się w ciepłym powietrzu i słońcu. Tego to dnia, 16 marca Iza wymyśliła krótki spacer od targowiska na Kasztanowej do Parku Południowego.

 

Szkoda, że sprzedających i kupujących było tak mało. Sukieneczki, kubki, koraliki, stare płyty i na gorąco kuchnia hinduska - to było wszystko. A jednak przy każdym stoisku Zuzia - sroka zawodowa była w stanie wypatrzeć coś dla siebie. Iza opuściła pchli targ, targając dodatkową torbę. Największym skarbem okazał się tom "Kronik Jakuba Wędrowycza". - Oooo! Bierz! - nakazałam - Będziemy mieli na wycieczki, co? - rozchmurzyła się Iza, która ostatnio przeżywa trudny czas. Kosztował Wędrowycz 5 zł, jak zresztą inne drobiazgi wydobyte z czeluści furgonetki.

 

W parku usiedliśmy z drobną przekąską, Iza jadła, Zuzia igrała z tatą, a ja czytałam głośno powieść Pilipiuka. Wędrowycz to zdecydowanie nasze klimaty: menele, śmietniska, ruiny i złośliwość rzeczy martwych. Kiedy ja w ogóle ostatnio czytałam głośno? I czy w ogóle można jeszcze gdzieś usłyszeć głośne czytanie, miast chóralnych okrzyków nad tabletem i komórką? Moment okazał się więc uroczysty i doszłyśmy do wniosku, że tego to pierwszego dnia zwiastującego wiosnę publicznie zaingaurowałyśmy czytanie Jakuba Wędrowycza. Z racji szerokiej publiczności, czytanie zyskuje wartość lektury narodowej.

Kategorie wpisu: wycieczki śmieszne, Wrocław
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW