Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Nakaz wyprzedzania

2016-11-22 17:35:54, komentarzy: 0

Na kursie zawsze był jakiś wybór. Można było się zastanowić. Można też było tak długo zwlekać z tym manewrem, aż Instruktor się podda i westchnie: "No teraz to już za późno". Tablicy "L" na dachu nie mam prawie od miesiąca, a kolejka za autem rośnie tak samo jak wtedy. Równa wśród równych - muszę działać.


Asystent musiał już dobrze ocenić moje umiejętności, bo nagle zaproponował główną drogę z pierwszeństwem. (Fakt, jazda w strefie to nuda). Była pora szczytu. - Kiedyś trzeba - stwierdziłam i wjechałam tam. Włączanie się okazało wcale nie takie straszne, ale...

 

Masz tobie! - zaraz trafił się rowerzysta. - Wyprzedzaj! - nie dawał wyboru Asystent. Zapadał jesienny zmierzch. Ogarnęłam lusterka, znaki, czy nie ma ciągłej, pasów i pieszych, i ruszyłam ostrożnie. Wyprzedziłam faceta, posłusznie trzymającego się krawężnika, chociaż przy okazji zrobiłam kilka błędów. Przejechałam zbyt blisko rowerzysty, jechałam zbyt wolno lewym pasem i po powrocie z niego nie wyłączyłam od razu migacza. - Gazu, gazu! - jakbym słyszała Instruktora, który twierdził, że zwalniam, gdy właśnie powinnam przyspieszyć.  

 

Nakaz wyprzedzania dodał mi odwagi. Nie dałam się tylko namówić na przekraczanie prędkości w strefie. Jest ograniczenie do 30? Jest (a niebawem pojawią się progi...) Asystent ubolewał nad ciężkim losem kierowcy w samochodzie za mną. Kiedyś też się tym stresowałam, na co Instruktor zawsze odpowiadał: "Co to panią obchodzi? Pani ma jechać zgodnie z przepisami". 

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW