Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Na drodze głównej

2016-11-18 11:18:22, komentarzy: 0

Dzisiaj pozwoliłam sobie wjechać na drogę z oznaczonym pierwszeństwem. Prawdę mówiąc, niewiele to zmieniło, bo i tak jest tam ograniczenie do 30. Nawet się nie da włączyć trzeciego biegu. Trzeba było jednak przepuścić pieszą i zjechać z buspasa. Gdy już uprzejmie zauważyłam, że na niego wjechałam.

 

Tym razem kiwacz ogonowy mógł pojechać ze mną. Wczoraj kupiłam psi pas bezpieczeństwa (gdyby 30 kg runęło mi na głowę w czasie hamowania, to...) i matę osłaniającą tylne siedzenia z takim sprytnym otworem na przełożenie zatrzasku. Pies usadowił się przy oknie i nawet nie zauważył, że został przypięty do fotela. Z tą swoją komiczną miną, wyrażającą błogość, dał mi się wozić tam i z powrotem. Paradny widok!

 

Z posesji wyjeżdżało mi się fatalnie. Asystent, który obserwował to z boku, zgrzytał zębami. Dostało się mnie i Instruktorowi("nie uczył cię jazdy tyłem?!", "nie panujesz nad tyłem!", tratatata!). No trudno, jeździłam z nim tyłem, ale po dobrej nawierzchni i nigdy w takiej ciasnocie, a jak już było niebezpiecznie, jednak mnie pilotował. Wyjechałam, ufff, i ruszyłam przed siebie.

 

Na krawężniku czyjś kontener na gruz. O mało nie ścięłam lusterka.

 

 

Wyjazd z uliczki. Na drodze głównej spokój. Piesza - jak wszyscy, niestety wytresowana przez BMW - nie wierzyła, że auto może stanąć przed linią zatrzymania i poczeka, aż ona wejdzie na pasy, a potem je całkiem opuści. Poczekałam. Miałam pewność, że nie narażam nikogo. Dobrze Instruktor uczył.

 

Zjazd z drogi głównej wyszedł mi łyso, bo zrobiłam zakole. Natomiast w strefie zamieszkania postanowiłam zawrócić "z wykorzystaniem infrastruktury drogowej" (tak się to uczenie na egzaminie nazywa). I co? I nic. Skoro nawierzchnia równa i widoczność dobra, poprawnie wjechałam, zasygnalizowałam skręt i cofałam z ręką na zagłówku pasażera. Głowa w lewo, w prawo, w lewo. Podjeżdżałam, zatrzymywałam się i rozglądałam.

 

Starałam się kontrolować tył auta. Nie o to mi chodzi, żeby udowodnić biegłość w kierowaniu, której jeszcze mieć nie mogę, ale że ja to jednak ćwiczyłam i opanuję problem.

 

Asystent się złości. Dla "zielonego" kierowcy istnieje różnica między kulturalnym podjazdem a bazą przeładunkową. Tego mu nie potrafię wyjaśnić.

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW