Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Liście złote, liście zielone

2016-11-07 17:45:16, komentarzy: 2

Czekam na to prawo jazdy i czekam. Urzędowo ma być 7 dni roboczych, ale... Wytwórnia Papierów Wartościowych musiała uznać mój dokument za bardzo wartościowy, skoro mijają 2 tygodnie, a jego jak nie było, tak nie ma. Autko stoi cierpliwie i czeka, przysypane złotymi liśćmi, które przykleiły mu się do dachu. Na półce biblioteczki leżą za to dwa zielone liście, które powinnam przykleić do jego dwóch szyb. Na razie nie ma po co.

 

Jedyne co mogę w tej sytuacji robić, to czytać straszliwy podręcznik użytkownika. Czytam. Przebrnęłam bez problemu światła i zbiorniczki, he, he, "zestawy egzaminacyjne". Budowy silnika już nie dałam rady, utknęłam na opisie jego wymontowywania (no, chociaż zrozumiałam, c o konkretnie się od niego odpina). Jak chodzi o sam silnik, słusznie rozumuję, że nie jest wysokoprężny, co ma wielkie znaczenie dla niewprawnego użytkownika auta.

 

Już nie kursantka, a jeszcze nie kierowca. Nie jest wesołą myśl, że mam już dwutygodniową przerwę w prowadzeniu. Mam ochotę wrócić do "elki", ech, miło było mieć świadomość, że już się nie zagraża nikomu na drodze, a obok siedzi "kierownik", z którym ucinam sobie pogawędki o wszystkim. Teraz stoję na brzegu przepaści i robię wielki krok do przodu. Aqq, wierny kibic moich wyczynów, cierpliwie czeka na obiecaną wycieczkę zrzutkową, wreszcie bez konieczności wstawania jesienią o 5 rano i wracania o 14.48 z miejsca, "co nie ma go na mapie". Idzie pierwsza zima, której nie będę zmuszona przebyć na rowerze przy temperaturach bliskich zeru.


Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Daniel 9:33, 1 grudnia 2016

    Porada o kierowcy o długoletnim stażu. Ten pierwszy okres, gdy zaczniesz jeździć, jest pełen niepewności, ale i ostrożności. Najbardziej niebezpiecznie jest, gdy już nabędziesz pewnej wprawy, poczujesz pewność. Wtedy i przede wszystkim wtedy nie szarżuj, jedź ostrożnie. Bo tak naprawdę i wówczas niewiele jeszcze tego doświadczenia jest. Ja właśnie w takiej chwili, gdy wydawało się, że z kierowaniem jest ok, gdy strach minął, zaliczyłem dachowanie.

    Odpowiedz
  • Sosenka 9:57, 5 grudnia 2016

    Dziękuję. Mądre słowa. Pokusa pójścia na skróty rośnie przy każdej jeździe. Postanowiłam po prostu trzymać się zasady: "każda jazda to egzamin", i stosować taką ostrożność jak na egzaminie. Powtarzam sobie komendy I. Szczególnie to upewnianie się przed ruszeniem (trochę poganiali na kursie i to był ich błąd... muszę nauczyć się rozważnego ogarniania terenu wzrokiem), noga ze sprzęgła, a manewry "jak ślimak" - tak mi zalecał, mówiąc, że się za bardzo spieszę.

    Odpowiedz
Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW