Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Książki i ludzie

2014-09-02 19:50:45, komentarzy: 0

Zaopatrzyłam się ostatnio w nowe książki. Stare, używane, tak jak lubię. Jedną nabyłam drogą kupna.  Resztę nabyłam drogą spadku w całości i wprost, czyli znalazłam na śmietniku, gdyż, jak wiadomo, przy śmietnikach spotykają się nie tylko ludzie interesu, ale i bibliofile.

 

Książka, którą kupiłam, to typowa historyczna cegła wydana w latach 70. Płócienna oprawa, lśniąca obwoluta. Ma poszarzałe kartki, które, gdy przytknąć nos, pachną stęchlizną i papierosami. Ta szarzyzna i zapach skojarzyły mi się z konkretnym obrazem mieszkania.  Miejscem pobytu stałego tej książki była pewnie meblościanka z lat 70. Stały na jej półkach ciasno ułożone tomy Potopu, powieści Balzaka, trochę książek ogrodniczych i stolarstwo Adama Słodowego. Meblościanka podpierała ścianę Dużego Pokoju. Były w nim też płytkie fotele i niski, podłużny stolik zarzucony gazetami, a na środku stolika modna, kryształowa popielniczka. Duży Pokój w Dużym Bloku z lat 70., gdzie duże drzwi przy oknie udawały drzwi na balkon, ale w rzeczywistości prowadziły donikąd, do jakiejś pseudobarierki, jak gdyby na balkon zabrakło już państwowych pieniędzy.

 

I to tyle w ramach domysłów. A teraz konkrety.

 

Pozostałe książki stanowiły paczkę, a paczka vel foliowa torba stała sobie spokojnie koło kubła na śmieci.

 

Do dzisiaj zastanawiam się, co to wszystko miało znaczyć. Najpierw spotykam człowieka, który wiele lat temu uczył dzieci w szkołach. Rzut oka, krótka rozmowa. Wstrząs! Idę dalej. Załatwiam, co mam załatwić, i wracam do domu. Po drodze znajduję książki leżące w worku przy śmietniku. Gdyby książka mogła mówić, to te właśnie żebrały, żeby je zabrać do domu. Pachniały wilgocią, pewnie długo przeleżały w piwnicy. Głównie poradniki. Kuchnia taka, śmaka, zwierzęta... Książki pachniały, jak gdyby przeleżały w  piwnicy, bo właściciel nie miał już sił szarpać się z prowadzeniem domu, a teraz zmarł i zlikwidowano gospodarstwo, więc dawny księgozbiór podręczny trafił na ulicę.  I znowu widzę Nauczyciela, choć tym razem z oddali. Widzi mnie, jak niosę te uratowane książki. Nauczyciel i książki. Jedno wyrzucone na bruk, a drugie wyrzucone na śmietnik. Na samym wierzchu leżały "Baśnie tysiąca i jednej nocy"...

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW