Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Gdy zostałam taksówkarzem

2016-12-27 11:00:37, komentarzy: 0

Pasowanie na kierowcę odbywa się wtedy, gdy człowiek debiutuje jako taksówkarz, w rodzinie i okolicach. "Czy ktoś mnie odwiezie"? - pyta retorycznie osoba, która i tak zawsze twardo egzekwuje. Nieostrożna deklaracja: "ja już w zasadzie bym mogła..." - i momentalnie okres próbny ginie w niepamięci. Mogę. Potrafię. A nawet muszę.

 

Jeszcze się łamałam, zasłaniając zmierzchem i brakiem doświadczenia. Ale zauważyłam, że trzeba sobie powiedzieć: "Jeśli nie teraz, to kiedy?" Odwiozłam do domu starszą panią, której obawiałam się ze względu na jej manierę dawania dobrych rad, a nawet mieszania się w decyzje kierowcy. Wiem, że ona jeździła 30 lat temu, i to po drogach trzech kontynentów. No, trudno. Mój instruktor musi być osobą spokojną.

 

Wysadziłam ją, gdzie chciała, i zawróciłam na podjeździe. Dobrze się jechało, spokojnie, a w lusterku wstecznym prawie ciągle nic. Tylko psia morda o rozkosznym i sennym wyrazie (to była jego pora spaceru, więc załatwiłam dwa interesy na raz). On się w nic nie miesza, jemu ciągle mało.

 

Tego mnie przede wszystkim nauczył kurs jazdy. Pierwszego odważnego kroku. Mierzenia się z przeszkodą. Prób. Zwyczajnego przyjęcia faktu, że błądzenie jest rzeczą ludzką i nie na wszystko mam bezpośredni wpływ. A druga rzecz jest jeszcze ciekawsza. Połowa populacji słyszy gong: "Zostaw auto, zacznij się ruszać i przestaw się na rower", podczas gdy ja słyszę: "Zostaw rower, masz jeździć autem, ile tylko się da". Zamienić wiatę przystankową na hotel... Ho, ho!

:)

 

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW