Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Dziady

2014-11-07 22:15:01, komentarzy: 0

Jeść zachciało nam się akurat na cmentarzu, stąd stwierdziliśmy, że to są Dziady przez duże D. Tego dnia Iza miała wielkie plany trasy Osobowice - Bujwida - Grabiszyn, a skończyło się oczywiście na przejściu przez jezdnię z jednego cmentarza na drugi. Zwiedziliśmy cmentarz Grabiszyński i żołnierzy włoski, a trasę skończyliśmy, tradycyjnie, pod Pomnikiem Pamięci Wspólnej.


Spotkaliśmy się już po ciemku. W niebieskawym mroku natknęłam się na dumną postać Adama, który nie wiedzieć po co wprowadzał do swojej komórki topografię cmentarza Grabiszyńskiego. Iza w tym czasie latała nieprzytomnie i pstrykała zdjęcia różnych zniczy, mieniących się różnorakimi kolorami w świetle świec. W końcu wysunęła się zza szeregu grobów, jak jaka zjawa, i doprowadziła do właściwego miejsca. Przyświeciłam Izie lampką rowerową, żeby zapaliła znicz. Lampka rowerowa i lampka telefonu komórkowego podwajały blask świateł pamięci.


Na cmentarzach, jak dotąd, zawsze nawiedzały nas myśli, delikatnie mówiąc, dalekie od refleksyjnych. Dzisiaj nastrój był podniosły, z kilku powodów. Ja miałam przed oczami tablicę koleżanki, która 12 lat temu popełniła samobójstwo, ale dopiero gdy stanęłam przed tablicą z jej nazwiskiem, poczułam wstrząs... Zwykle nużyły mnie cudze pytania w takich wypadkach: "Dlaczego", "dlaczego"? - a jednak dzisiaj pytanie to chodziło za mną samą. Jasna, poważna twarzyczka Ani - i głuchy, zimny kamień. Dlaczego?


Z tematów satyrycznych znalazł sie tylko jeden. Na jednym grobie było napisane, że tu spoczywa Piękna, a na drugim, że tu leży Pospolita.


Idąc do wyjścia, Adam rozważał głośno nierówność i dyskryminację w zakresie przydziału miejsc pochówku. Iza rozglądała się wokół i znalazła nawet jeden współczesny pomnik, który był ładny - anioła, który przysiadł na tablicy grobu rodzinnego. Goryczy Adama nie dało się jednak ukoić: stać ich na okazały nagrobek, powinni dać na biednych.

 

Cisza panowała na cmentarzu wojskowym. Znicze u stóp pomnika wydawały mi się układać pasmami w kształt flagi włoskiej: "Italia ai suoi figli..." Zaszeleściły kroki i przeszedł ponury drab z papierosem w ustach. Potem podjechało trzech rowerzystwó, którzy zaczęli coś pilnie studiować w świetle lampki. Iza mówi, że to pewnie była gra miejska, bo zaraz odjechali w czarną czeluść parku. Który przed laty cały był cmentarzem.


Pod Monumentum Memoriae Communis, który cenię za jego łacińską nazwę, zrobiło się już bardzo zimno. Zuzia spała w przyczepce, opatulona kocykiem. Miała już za sobą długi spacer i wyczyny na placu zabaw. Iza dalej robiła zdjęcia - kamień, na którym wypisano wszystkie nieistniejące już cmentarze Wrocławia, otaczała rama z jarzących się zniczy i bardzo ładnie to wyglądało. Adam porzucił wątek cmentarnej równości i w obliczu zbliżających się wyborów przekonywał mnie o wyższości Masy Krytycznej nad rowerzystami niezrzeszonymi. Cóż, jakkolwiek popieram popieranie rowerzystów, rozmaite masy, blokady i koalicje kojarzą mi się z sektą.

 

 

Kategorie wpisu: wycieczki śmieszne, Wrocław
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW