Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Jak dobrze, że kiedyś oblałam

2017-01-30 20:10:56, komentarzy: 0

W porze największych korków wlokłam się na wiadukt przy ulicy Klecińskiej. Ma on tyle wspólnego z górami, że z niego te góry widać. Zatem nie wiem, co tym razem zepsułam, że dodawałam gazu na jedynce", a pudło zamiast do przodu, toczyło mi się wstecz. Przede mną sznur aut, za mną - lepiej nie mówić. Złapałam za awaryjny. Jakże błogosławiłam w tym momencie mojego drugiego, chciałoby się rzec, drogiego egzaminatora.

 

Wreszcie przestałam kierować się porą i wyjeżdżam w trasę po prostu, kiedy muszę. Błędów co niemiara: słabe obserwowanie lewej strony, a tam auto przepuszcza pieszego, nieuzasadnione hamowanie (ktoś dyskretnie zatrąbił), przy ruszaniu - dwa zgaśnięcia silnika (autobus zatrąbił na wysokościach), wpakowanie się na pas do rozpędzania, zamiast trzymać się pasa, na którym już byłam. Ktoś mnie wpuścił z powrotem, więc ja wpuściłam kogoś. Kieruję się jednak priorytetami, więc powinnam uroczyście ogłosić, że na wiadukcie nie stworzyłam kolizji. 

 

A było to tak. Już drugi raz miałam okazję stać w korku przy Klecińskiej. Wydawało mi się, że wtedy ruszałam z nożnego, z dodaniem oczywiście gazu. Teraz zrobiłam to samo, ale czuję, że auto toczy się do tyłu. Z tyłu... dobra, solidna terenowa mazda. Oblał mnie zimny pot. Przygazowałam znowu - i znowu to samo. Jeszcze mi w uszach brzmiał Instruktor, na nutę "spali pani sprzęgło" (nie spaliłam, przynajmniej w swoim aucie), ale głośniejszy były w tym momencie głos egzaminatora. Zaciągnęłam ręczny i zaczęłam myśleć. Przygazowałam na ręcznym, powoli go opuszczając.

Wtedy auto poszło naprzód.

 

Więcej gazu i powolne puszczanie sprzęgła. Potrzeba (i pamięć) matką wynalazków. Sukces ma wielu ojców, więc są nimi - nie po raz pierwszy - Instruktor i ten, który mnie kiedyś oblał na skrzyżowaniu śmierci. Jeden spuścił mi łomot za sprzęgło na "górce", ale nauczył ruszania, drugi wbił do głowy zbawienną rolę hamulca ręcznego. Myślę o tym, mając w pamięci osobę, która zaatakowała mnie "spontanicznie" na jakimś forum, jako dyżurna trollica z Najlepszej Szkoły. Z jej monologu wynika, że kursanci tej szkoły nie oblewają i nie przeżywają stresów. Dobrze, że nie trafiłam do Najlepszej Szkoły. Być może dzisiaj zaliczyłabym stłuczkę.

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW