Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Rok

2017-10-20 11:31:46, komentarzy: 0

We wtorek upłynie rok od egzaminu. Jeżdżę na V biegu i nie boję się 80 km/h, ale będąc na piątce, uczę się utrzymywania stałej prędkości. Już nie denerwuję się, wsiadając do auta, ale co jakiś czas trafia się na drodze sytuacja, której wspomnienie spędza mi sen z powiek. Nie zawsze z cudzej winy. 

 

Mówią starzy kierowcy, że kiedy nie wiem, jak jechać, powinnam jechać tak jak inni. Ano, pojechałam tak raz, spiesząc się na stację. Przygazowałam na pomarańczowym i przejechałam duże skrzyżowanie w porze korków na czerwonym świetle. Nazajutrz jadąc przez inne, stanęłam tak, że nie widziałam świateł, i ruszyłam, kiedy przejazd był wolny, zamiast poczekać (jak uczono na kursie), aż ruszą auta z naprzeciwka.- Jak debil - orzekłam następnie i zakończyłam eksperymenty.  

 

Wczoraj jechałam przez Gądów i trafiłam na to skrzyżowanie Od początku roku wydarzyły się na nim co najmniej trzy wypadki. Winien podobno jest przebieg drogi z pierwszeństwem, które ma akurat lewoskręt z Chociebuskiej w Bystrzycką, a nie - jak by chcieli kierowcy - Bystrzycka. Ja skręcałam w lewo, z Balonowej w Bystrzycką. Gorszej kombinacji wymyślić nie mogłam. Tych z prawej puścić musiałam, bo byli z prawej, tych z naprzeciwka puścić musiałam, bo byli na drodze z pierwszeństwem, a tych z lewej dlatego, że jako "balonowy" kierowca miałam znak ustąp pierwszeństwa - wszystkim.

 

Czekałam, a oni jechali. Jak nie z lewej, to z prawej, jak nie z prawej, to z naprzeciwka. Koszmar o zmierzchu.

 

W końcu jakiś typek z tyłu lekko pipnął, że mogę ruszyć, ale zaczęłam się denerwować i dwa razy zgasł mi silnik. Oczywiście, pysk mego samochodu już się zdążył był wychylić i naraziłam się na kolizję. Jednak, jak zauważyłam, tamtejsi podróżnicy muszą już znać lokalną "atrakcję", bo nikt się na mnie nie  wytrząsał ani nie zatrąbił, lecz pozwolono mi spokojnie zjechać ze skrzyżowania.

 

Trochę techniki i człowiek przestaje się gubić

 

Piąty bieg wydawał mi się wstępem do awarii, ale nie. Wrzucam go przy 50 i auto jedzie gładko i płynnie, tyle że przy lekkim nacisku na pedał gazu niespostrzeżenie osiągam 80 km/h, więc muszę bardzo kontrolować licznik, i to tak, żeby nie spuszczać oka z przedniej szyby. Potwierdzam: kusi! Kusi, by przygazować do 90 na postej drodze w mieście, ale sobie nie pozwalam na odstępstwa od reguł. Kiedy droga podejrzanie szybko umyka spod kół, widzę, że coś jest nie tak. Zmiana pasa na lewy okazuje się prostsza: nie ma reguł i każda, przepisowa, okazuje się dobra. A to nikogo nie ma, a to wszyscy trzymają się prawego, a to ktoś zablokuje kolejkę i mam wolny wjazd. Po remoncie auto przestało się toczyć ze wzniesienia, bo szczęki wymienione, a hamulec ręczny wyregulowany. Już mogę spokojnie ruszać na wiadukcie, z ręcznym u boku nie zginę. Vivat pan egzaminator Krzysztof Jaroszewicz :)! 

 

Opanowawszy samo auto, bardziej pilnuję linii i znaków na jezdni, a także innych zasad z kursu, a więc zielonej warunkowej, czekania, aż pieszy całkiem zejdzie z jezdni... Piesi bardzo są wdzięczni z kulturę jazdy! Gorzej z rowerzystami, oni nie przejmują się niczym: jadą po pasach dla pieszych albo jezdnią, gdy obok mają swoją drogę. Takiego rowerzystę wyprzedziłam wczoraj po dłuższym czasie, ale na linii przerywanej, kiedy z naprzeciwka nie jechał już nikt. Pełna świadomość, że mogę.

 

Przestałam się przejmować cudzym trąbieniem i mniej mnie denerwuje zajeżdżanie drogi przed skrzyżowaniem.- A spadaj! - mówię wtedy. Jedyny typ, jaki zasługuje wg mnie na specjalne traktowanie, to nauka jazdy i w ogóle niepewni kierowcy, którzy dopiero zaczęli, nawet młodsi stażem niż ja. Jeśli ktoś się uczy, trzeba mu pomagać, a na pewno nie utrudniać. I to my płacimy najwyższe OC! Ale starzy kierowcy podnoszą krzyk o niesprawiedliwe prawo, ograniczenia, progi i punkty. Patrzę, co oni wyprawiają na drodze, i mi ich w ogóle nie żal.

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW