Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Asekuranctwo i jego owoce

2016-12-07 10:31:09, komentarzy: 0

Asekuranctwo już tylko było przyczyną błędów, które zrobiłam, bo znowu dwa razy zgasł mi silnik, i tylko przed parkowaniem. Gdzie indziej omijając auto, tak się odsunęłam, że stuknęłam swoim bokiem w krawężnik. Poza tym sama byłam zdziwiona, jak dobrze i pewnie czuję się, kierując autem. Wciąż zachwycona, że jadę, a wiatr nie tnie mi uszu jak ostry nożyk, nie zagłusza wyciem dźwięków nadjeżdżających aut, i że jest mi ciepło. Oho! Jak spokojnie i ciepło.

 

Zasygnalizowałam wyjazd z posesji w lewo i faktycznie wyjechałam w lewo, uch! ile razy mózg kierował mnie uparcie "w prawo". Na parkingu zrobiłam wjazd z korektą - i choć nie stanęłam idealnie prostopadle, zmieściłam się w obrębie swojego miejsca.

 

Zakupy odbywają się w atmosferze pełnego zrozumienia, bez poganiania i komfortowo. Bez uwag, "a po co?", "znowu?!", "szybciej!" Jedna osoba kupuje, druga pakuje i nosi towar do auta. Poza tym, pasażer nie wtrąca się do kierowania. Jadę spokojnie według wytycznych kursowych. Upewniam się, stosuję zasadę ograniczonego zaufania ("bo ktoś może wyskoczyć zza auta"), jadę 50, tam, gdzie jest 50, i 30 tam, gdzie obowiązuje 30.

 

Co więcej, kiedy wjeżdżałam na teren posesji, od razu było jasne, że nie walnę maską w garaż. I nie walnęłam :)

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW