Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

"Love is all around"

2015-04-09 22:51:51, komentarzy: 1

Babcia B. wyszła jeszcze przed świtem z cienistego pokoju pełnego przykurzonych książek, z widokiem na sad. Choć jeszcze tyle miała o nich do opowiedzenia, zabrała ze sobą damy w czarnych sukniach i kameą pod szyją, wielkopolskie gospodynie, które gotowały słodką herbatę dla powstańców, i dawnych profesorów, którzy  w powojennych gruzach uczelni szukali książek z polskimi napisami.

 

 

Zostawiła swoje ciepłe bambosze i pusty fotel.  Sądziłam więc, że zostanie głucha pustka - ale spojrzałam w stronę słońca - świat za oknem - B.! Nagle zauważyłam, że to wszystko, co spotykam, to ona!


Babcia B. pasjonowała się opowieściami arystokratów, rolników, mieszczan i pijaków. Znała genealogię niezliczonej ilości rodzin sławnych i nieznanych, ich triumfy, zagadki i sensacje, absurdy i hańby. Nigdy nie plotkowała, a wystrzegała się oceniania, w łzach widząc "radość słodką, dobroć chorą w grzechu". Pod koniec 93-letniego życia, niewidząca już, nagrywała tematycznie swoje kroniki oraz udzielała wywiadów różnym redaktorom i zbieraczom historii. Była kroniką swego wieku i sąsiedztwa. To dlatego głupie bloki z lat 70., ulice, twarze ludzkie i wszystko to, co mówi o historii, jest odbiciem jej duszy, jej radości słuchania i opowiadania. Ona tym żyła. Ona to nazywała. To było treścią jej duszy, więc skoro to trwa, trwa ona. 

 


Dopóki

 
"Mak rośnie w ogrodzie,
Dzieci biegają i mak się kołysze.
A wieczorami, o księżyca wschodzie
Psy gdzieś szczekają, to głośniej, to ciszej"
https://www.youtube.com/watch?v=sVBg2CNtiGg


jest jeszcze tyle do pytania i do opisania, dlatego i ona nie odeszła. Po prostu na razie zajęta jest oswajaniem i inwentaryzacją tego nowego, niebieskiego miasta, do którego ją zaproszono nad ranem. Tam jeszcze dotąd nie była i nie miała okazji spotkać nikogo, kto by z niego wrócił. Oooo... To zadanie w sam raz dla niej!

 

 

Dzisiaj dzień św. Marii Kleofasowej, tej, która z Magdaleną przyszła do grobu i była jedną z dwóch pierwszych, które zobaczyły Zmartwychwstałego. Dobra towarzyszka dla mojej przybranej Babci, idealna. Dzisiaj Babcia B. była pierwszą z nas, która zobaczyła Zmartywchwstałego. Kiedyś opowie nam o tym, tak jak to ona: ciekawie i wiernie.

 

"Ja jestem konkretna Wielkopolanka. Nie słowa - czyny! Czyny, i praca u podstaw, bo dzięki tej pracy nasz naród przetrwał!"  - grzmiała Babcia z głębin fotela, gdy ona czuła się lepiej, a posłowie w Sejmie mieli się coraz gorzej na umyśle. Trzy godziny po jej ziemskiej śmierci jeden sms obwieścił, że zapowiada się dla mnie nowa, identyczna praca, jaką wykonywałam u niej, w cienistym domu zajętym przez książki. Babcia była z Poznania i pisząca sms pochodzi z Poznania. No, to wszystko jasne. Babcia Basia powtarzała, że się o tę kontynuację dla mnie modli. No i proszę. Myślałam, że kiedy dotrze do nieba, zajmie się wytęsknionym B. Ale ona ledwie dotarła do nieba, złożyła podanie w mojej kwestii. Dotrzymała słowa!


« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Pisząca smsy 19:45, 22 kwietnia 2015

    :)

    Odpowiedz
Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW