Tego nie było w rozkładzie!

Wycieczki śmieszne i dziwne

Blog wycieczek

Przyspieszam do 50

2016-11-21 11:03:57, komentarzy: 0

Asystent jeszcze się przydaje. Wprawdzie nie zahamuje za mnie i nie przytrzyma sprzęgła, ale wystarczająco szybko powie: "hamuj" i "nie podjeżdżaj tak blisko "idiotki"".

 

Wybraliśmy się dzisiaj na skrzyżowanie ze światłami. Tam znowu dezorientacja w plątaninie - jak mnie się przynajmniej wydawało - pasów. Przed pasami dla pieszych zatrzymałam się i zgasł mi silnik, ale potem już przypomniałam sobie, co znaczy przygazować, i problem się nie powtórzył.

 

Nade mną pogodnie rozciągało się niebieskie niebo, a białe jesienne słońce oświetlało ostro prostą drogę. Mogłam wreszcie użyć III biegu i zasuwać 40, a potem nawet 50 km/h. Pierwszy raz od czasu egzaminu. Kiedyś 30 była straszna, potem 50. IV bieg zwiastował rychłą zgubę. Teraz 30 odczuwam jako tempo karawanu, który kiedyś na mnie w "L" wymusił na rondzie.

 

Dzisiaj właśnie pojechaliśmy na rondo koło szkoły, które znam tak dobrze. Instruktor zawsze dawał tam komendę: "zawracamy". IV bieg zredukowałam porządnie do II i okrążyłam wyspę. Asystent był zadowolony. Nauczył się, że nie może krzyczeć, i teraz świetnie potrafi wytknąć zbyt późną redukcję, nietrzymanie się krawędzi jezdni i nieuważne włączanie się do ruchu na drodze z pierwszeństwem. Nauczył mnie już paru rzeczy, tak jak wcześniej Instruktor. Oberwało mi się tylko za zbyt bliskie podjeżdżanie do idiotki, która szła środkiem drogi, nie zdając sobie sprawy, że za nią jedzie auto.

 

- Dzisiaj jeździłaś dobrze - usłyszałam, gdy już okazało się, że nie walnęłam w garaż. Dziwne uczucie: wtedy musiałam udowodnić to egzaminatorowi, teraz codziennie muszę to udowadniać samej sobie, zdanej na samą siebie.

Kategorie wpisu: Wrocław, prawo jazdy
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW